Nekrologi

Nekrologi

Zleć Ogłoszenie drobne

Zleć Ogłoszenie

Prenumerata

Prenumerata

Ogłoszenia drobne

Ogłoszenia

Blogi

Forum

Forum

Galeria

Galeria

Zaloguj

Zaloguj

Express Bydgoski
Wtorek, 9 Lutego 2010

Express Bydgoski

wiadomości

wydania

zobacz

Losowe tagi

RSS dla Region

Region

netOpinia

Zło u nas urosło

W ubiegłym roku funkcjonariusze odnotowali w skali kraju spadek liczby przestępstw. Niestety, w naszym regionie nastąpił wzrost, w niektórych kategoriach.

Sonda

Czy efekty akcji „Zima” zorganizowanej przez służby miejskie są widoczne?

Przejdz do komentarzy

Region

[FOTO] Ten dom, którego nie ma

Na koniec akcji ratowniczej na miejscu wybuchu znaleziono stos banknotów

Tekst: Piotr Schutta, fot: Dariusz Bloch i Radosław Sałaciński, Sobota, 21 Listopada 2009; aktualizowano: 21.11.2009 00:00

Zmniejsz tekst Domyślna wielkość tekstu Powiększ tekst

Jeden dom zamienił się w kupę gruzu, dwa sąsiednie zostały przecięte na pół. Dwie rodziny znalazły się bez dachu nad głową.

Pięć osób wylądowało w szpitalu, jedna osoba zmarła. Prawdopodobną przyczyną tragedii był udany zamach samobójczy dokonany przez 38-letniego Dariusza Rz.

- Cała ta materia w jednej sekundzie znalazła się w powietrzu - emocjonował się jeden z mieszkańców ulicy Kąkolowej na bydgoskich Wyżynach. W chwili wybuchu był na zakupach, przyjechał tuż po. Inni nie mieli tyle szczęścia.

Reklama

Reklama

Edward Szumski (od epicentrum eksplozji dzielił go tylko jeden dom) grał z wnukiem na organach.

- To było takie wrażenie, jakby nasz dom odszedł na moment i wrócił z powrotem. Na szczęście konstrukcja nie ucierpiała. Tylko drzwi wejściowe uszkodziło i poszła szyba na balkonie - opowiadał pan Edward. Jego syn Adam, gdy wybuchł gaz, znajdował się na tarasie z tyłu domu. Odpryski szkła uderzyły go w twarz.

Marian Goralewski był w kuchni.

- Jeden huk potężny i szkła pełno w chałupie. Tak bombło, że córkę wyrzuciło do przedpokoju. Jak kurz opadł, to patrzę, a chałupy Darka nie ma - opowiadał mężczyzna. Mówił, że w piątek około godziny 23.00 widział sąsiada siedzącego w kuchni.

Właśnie w kuchni zostało znalezione ciało Dariusza Rz. Wydobyli je strażacy po trzech godzinach akcji ratunkowej.

- Całe poparzone - mówił jeden ze strażaków, których było w sumie na miejscu zdarzenia około stu. Pracowali na zmianę do godziny 21.00, przeważnie ręcznie. Tylko większe kawały betonu usuwano przy użyciu dźwigu. Do akcji włączyli się też pracownicy Wydziału Zarządzania Kryzysowego Urzędu Miasta, pomagając mieszkańcom ulicy w prowizorycznym na razie usuwaniu szkód i zabezpieczaniu powyrywanych okien. Na Kąkolowej zjawili sie tez natychmiast likwidatorzy szkód z firm ubezpieczeniowych. Ale na nieszczęście mieszkańców, nie wszystkie domy, które ucierpiały w sobotę, były ubezpieczone.

W pobliskim Przedszkolu Integracyjnym nr 61 straty wyceniono na ok. 200 tysięcy złotych. W porządkach pomagały rodziny przedszkolanek.

Nie wiadomo czy w budynkach przylegających do domu, w którym znajdowało się epicentrum wybuchu, będzie można znowu zamieszkać. Na razie ich stan jest opłakany, prawdopodobnie naruszone zostały ich konstrukcje. Wczoraj na miejscu zdarzenia pracowała komisja złożona z policjantów, prokuratorów i inspektorów nadzoru budowlanego.

Z ustaleń policji, która prowadzi dochodzenie, wynika, że Dariusz Rz. prawdopodobnie popełnił samobójstwo. Nie wiadomo jednak czy zatruł się gazem, czy też wysadził w powietrze, świadomie wywołując zapłon. Niewykluczone też, że otworzył gaz, gdy wrócił w środku nocy i o nim zapomniał, a przypadkowa iskra dokonała reszty. Na te pytania pomoże odpowiedzieć sekcja zwłok.

Na początku poszukiwano w gruzach trzech osób, później dwóch. Kiedy okazało się, że matka Dariusza Rz. jest bezpieczna i przebywa w Warszawie u swojej córki, poszukiwania zawężono do jednej osoby. Mimo że zwłoki mężczyzny znaleziono około godziny 13.00, nie przerwano jednak poszukiwań. Na wszelki wypadek rumowisko zostało oczyszczone aż do piwnic.

- Patrząc na to, co zostało z tych budynków, nasuwa się wniosek, że musiało się tu nagromadzić spora ilość gazu. Nie wiem dlaczego nikt go nie poczuł - zastanawiał się w sobotę Paweł Frątczak, rzecznik Państwowej Straży Pożarnej.

- Nic nie czułam - mówiła Stanisława Pieniaszek, ściskając w rękach worki foliowe, w które chciała zapakować resztki ocalałej odzieży. W wybuchu ucierpiała wnuczka kobiety, na szczęście niegroźnie.

Pod koniec akcji ratowniczej w sobotę, na zgliszczach domu, w którym mieszkał Dariusz Rz. natknięto się na zaskakujące znalezisko. Policjanci zabezpieczyli kilkadziesiąt banknotów, setki i dwusetki. Zapakowano je do sporej foliowej torby i zabrano na komendę.

- Gdzie to było? - zapytał nasz reporter.

- W tym domu, co go nie ma - odparł policjant ściskający w dłoni wartościowy pakunek.

Masz uwagi? Widzisz błąd? Zgłoś to administratorowi.

Tagi: Region, Bydgoszcz, Tragedia, Fotoreportaż, Gaz, Eksplozja, Ofiary


Fotografia:
Fotografia:
Fotografia:
Fotografia:
Fotografia:
Fotografia:
Fotografia:
Fotografia:
Fotografia:
Fotografia:
Fotografia:
Fotografia:
Fotografia:
Fotografia:
Fotografia:
Fotografia:
Fotografia:
Fotografia:
Fotografia:
Fotografia:
Fotografia:
Fotografia:
Fotografia:
Fotografia:
Fotografia:
Fotografia:
Fotografia:
Fotografia:
Fotografia:
Fotografia:
Fotografia:
Fotografia:
Fotografia:
Fotografia:
Fotografia:
Fotografia:
Fotografia:
Fotografia:
Fotografia:
Fotografia:
Fotografia:
Fotografia:
Fotografia:
Fotografia:
Fotografia:
Fotografia:
Fotografia:
Fotografia:
Fotografia:
Fotografia:
Fotografia:
Fotografia:
Fotografia:
Fotografia:
Fotografia:
Fotografia:
Fotografia:
Fotografia:
Fotografia:
Fotografia:
Fotografia:
Fotografia:
Fotografia:
Fotografia:
Fotografia:
Fotografia:
Fotografia:
Fotografia:
Fotografia:
Fotografia:
Fotografia:
Fotografia:
Fotografia:

Inne tematy dla tagu Region

Dyskretnie24.pl - Ogłoszenia erotyczne, erotyka bydgoszcz

Reklama