Żużel
Tomasz Gollob nie odpuszcza w GP, ale czy ma jeszcze szanse na przegonienie Jasona Crumpa?
Czy efekty akcji „Zima” zorganizowanej przez służby miejskie są widoczne?
Marcin Karpiński, Środa, 18 Listopada 2009; aktualizowano: 18.11.2009 00:00
Były obrońca Górnika Zabrze, VfL Bochum, Schalke i reprezentacji Polski jest obecnie prawą ręką selekcjonera Franciszka Smudy.
Tomasz Wałdoch nie chce dłużej dzielić pracy z kadrą z pracą w Schalke Fot. Dariusz Bloch
- Nad tą propozycją długo nie musiałem się zastanawiać - mówi Tomasz Wałdoch. - Chcę pomóc zbudować drużynę na mistrzostwa Europy!
Czy cały sztab szkoleniowy będzie już znany przed wyjazdem na styczniowy turniej do Tajlandii?
Prowadzimy na ten temat rozmowy, ale wyjazd do Azji nie jest chyba jeszcze na sto procent pewien.
Co z Pana pracą w Niemczech?
Jestem oczywiście zmuszony zrezygnować z prowadzenia juniorów Schalke. Ale myślę, że przechodząc do reprezentacji Polski, dla tego klubu to jest na pewno wyróżnienie. Dalej zaś uczęszczam do szkoły trenerskiej w Kolonii.
Pamięta Pan jeszcze występy w Bydgoszczy w barwach Górnika Zabrze?
To były początki mojej gry. I tych meczów nie było tak wiele. Pamiętam jednak, że w Zawiszy grali śp. Andrzej Brończyk, Piotr Nowak i ten mały pomocnik Jacek Kot.
Czy może Pan wskazać w reprezentacji Polski zawodników, którzy mogą przez młodszych graczy być postrzegani jako autorytety?
Z mojego punktu widzenia tacy zawodnicy są w kadrze bardzo potrzebni. Świadczy o tym choćby powołanie Michała Żewłakowa, który ma za sobą ponad 90 występów. W reprezentacji musi być mieszanka, to nie mogą być sami starzy lub sami młodzi zawodnicy.
Reklama
Przygody w reprezentacji nie da się opisać. Te wszystkie mecze z orzełkiem, to coś fantastycznego. Po mistrzostwach w Korei stwierdziłem jednak, że to optymalny czas, by powiedzieć „pas”. Nie było to łatwe. Miałem 32 lata. Ale czułem się na tyle dojrzały, żeby z tym problemem się uporać. Dziś kadrę postrzegam z innej perspektywy, mam inne obowiązki. Chcę, żeby była dobra atmosfera. Żeby nie było grupek i podgrupek. W reprezentacji trzeba zachować spójność. To samo dotyczy naszego sztabu. Wielkość trenera charakteryzuje jedno: czy potrafi sprzedać swoją wiedzę.
W nowej roli ma Pan dużo pracy?
Wiem, że nie będę ograniczał się tylko do samych zgrupowań. Tak samo jak selekcjoner zamierzam jeździć na mecze i sprawdzać dyspozycję naszych kadrowiczów.
Wraca Pan do Polski?
Do końca marca zostaję w Niemczech. Muszę przygotować się do egzaminów i ukończyć kurs. Co będzie dalej, nie wiem. Moje dzieci chodzą w Niemczech do szkoły i to nie jest takie proste. Muszę to wszystko pogodzić. Tematu powrotu do ojczyzny na razie nie poruszamy.
W spotkaniu z Kanadą nikt nie powinien narzekać na stan murawy. Liczymy, że piłkarze pokażą co potrafią...
Śmiem twierdzić, że z Rumunią było wiele przypadkowości. Już na przedmeczowym rozruchu podejrzewaliśmy, że to nie będzie piękna gra. Wierzę, że po meczu w Bydgoszczy ta ocena będzie bardziej adekwatna.
Masz uwagi? Widzisz błąd? Zgłoś to administratorowi.
Tagi: Sport, Piłka nożna, Rozmowa